«

»

gru
16
2011

Trio, Unikat i Kolorowy kod – logicznie od Granny

Granna z podziwu godną konsekwencją przyzwyczaja nas do łamigłówek i gier logicznych „nie tylko dla najmłodszych”. W konwencję tą świetnie wpisują się najnowsze produkty w ofercie rodzimego wydawcy, stawiające na rozpoznawanie wzorów, kształtów i kolorów. Trio, Unikat i Kolorowy kod przeznaczone są dla dosyć szerokiego grona odbiorców: najprostsza gra umożliwia zabawę już pięciolatkom, najbardziej skomplikowana przeznaczona jest dla dzieci o trzy lata starszych. W dwóch przypadkach możemy grać solo (choć czteroosobowa rodzina też się zabawi), podczas gdy najbardziej towarzyski przedstawiciel tej gromadki pozwala na rozrywkę aż sześciu osobom.

Trio

Trio to szybka gra przypominająca nieco karciany FlixMix. Na kwadratowej szachownicy panoszy się osiem pionów w czterech kolorach. Wokół krawędzi planszy rozłożonych jest 12 kart pokazujących układ trzech z nich w najróżniejszych wariantach kolorystycznych.
Naszym zadaniem jest takie przełożenie jednego z pionów, aby utworzony układ odpowiadał którejś z 12 kart. Proste? Tylko w teorii. Gra się w czasie rzeczywistym, kto pierwszy odnajdzie pasujący układ krzyczy „Trio!”, pokazuje odpowiednią kartę i zabiera ją jako trofeum. Z puli dociąga się nową i zabawa startuje ponownie.
Gra wymaga naprawdę szybkiego refleksu i znakomitej umiejętności rozpoznawania wzorców – układy z kart możemy przyporządkować do pionów w dowolnej orientacji, obrócone w prawo bądź lewo czy też do góry nogami, nie wolno tylko stosować lustrzanych odbić. Ponieważ naraz wyłożonych jest osiem pionów i dwanaście kart, liczba kombinacji powoduje częste występowanie perlistego potu na czole. Może również zaistnieć sytuacja, w której żadna karta nie pasuje do układu pionów na planszy, ten kto zaobserwuje i zgłosi taki fenomen (i ma na dodatek rację) może przestawić DWA piony, co bez problemu umożliwia utworzenie wzorca. Przy zaawansowanych graczach nawet czas potrzebny na dołożenie nowej karty ma znaczenie – w tym czasie dwóch zawodników może już krzyknąć „Trio!” a rozdający obchodzi się smakiem. Czasem z kolei osoba uzupełniająca pulę kart ma ułamek sekundy przewagi w zerknięciu na nią przed położeniem na stole, co może przesądzić o sukcesie w rozpoznaniu kolejnego układu.
Wszystko to czyni grę nieco chaotyczną, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zasady są banalnie proste, rozgrywka trwa kilka – kilkanaście minut i kończy się wraz z dostępnymi kartami. Zagrać można całą rodziną, plansza, piony i karty wykonane są bardzo starannie. Pamiętać tylko trzeba, że Trio to w dalszym ciągu filler, po trzech-czterech partiach tylko dzieci chcą grać dalej.

Unikat 

Unikat również bazuje na zmodyfikowanej idei rozpoznawania wzorców. Naszym zadaniem jest odnalezienie ciągu kwadratowych żetonów różniących się tylko jedną z czterech cech. Na pierwszy rzut oka gra kojarzy się ze znaną i popularną karcianką Set, stateczny przebieg gry ma jednak więcej wspólnego z szachową królową gier. Maksymalnie czterech graczy dokłada po kolei kartoniki do leżących już na stole. Warto wyłożyć więcej niż jeden, bo na koniec rundy i tak dobieramy w ciemno karniaka z puli. Kartoniki różnią się przedstawionym symbolem, jego wielkością, kolorem symbolu i kolorem tła. Zamiast dołożenia żetonu można zdecydować się na jego wymianę, losową bądź z podręcznej puli. Kto pierwszy pozbędzie się wszystkich kartoników – wygrywa.
Istotą gry jest tworzenie na dołączonych podstawkach poprawnych ciągów z posiadanych żetonów i wykładanie ich naraz w ciągu swojej tury. Warto znaleźć miejsce na planszy w które można dołożyć kartonik tak, by zgodnie z zasadami stykał się z dwoma innymi, nagrodą jest dodatkowy ruch.
Jak już wspominałem gra się dosyć dostojnie, mamy czas na przygotowanie swojego następnego wyłożenia w trakcie kolejki pozostałych graczy, zdarzają się jednak przestoje i podręczna klepsydra jest jak najbardziej na miejscu. Problem stanowi również nieuchronna losowość, zarówno w doborze początkowych 10 płytek jak i w dociąganiu kolejnych czy też zastanej sytuacji na planszy. Z drugiej jednak strony na rozegranych przez nas kilkadziesiąt partii zaskakująco często wygrywała ta sama osoba – może spostrzegawczość i umiejętność łączenia cech nie została rozdzielona przez Stwórcę sprawiedliwie.
Niestety wykonanie Unikatu odbiega trochę od Grannowych standardów – wypraski podstawek są bardzo cienkie i zbyt giętkie, żetony są kartonowe a nie plastikowe, woreczek trochę za mały na dokładne wymieszanie zawartości przed kolejną rozgrywką.
Gra trwa zauważalnie dłużej niż w przypadku Trio, zasada maksymalnie kilku partii pod rząd obowiązuje jednak nadal.

Kolorowy kod

Ostatni element naszego zestawienia to Kolorowy kod, który dla odmiany jest… łamigłówką. Istotą działania przypomina na tyle gry opisywane powyżej, że pasuje jak ulał. Naszym zadaniem jest odtworzenie wzorca z 18 podstawowych, przezroczystych płytek zawierających figury geometryczne w różnych kolorach i kształtach. Aby osiągnąć cel należy położyć maksymalnie pięć płytek jedną na drugiej tak, by częściowo przysłaniając te leżące poniżej odtworzyć w efekcie zadaną figurę. Tutaj brawa należą się nie tylko za pomysł (autorstwa Krisa Burma), ale również za wykonanie: zarówno płytki jak i zaopatrzona w białe tło podstawa stanowią przemyślane rozwiązanie.
Do dyspozycji mamy sto zadań, liczba wydawałoby się imponująca, jednak łamigłówka należy do łatwiejszych, przeznaczonych dla początkujących dużych i małych,. Wprawiony mózgołamacz jest w stanie rozwiązać wszystkie zadania na jeden raz, zalecam jednak rozłożenie przyjemności na kilka etapów i cieszenie się dłużej tą zdecydowanie nietuzinkową łamigłówką.
Czy w takim razie dla jednorazowej frajdy warto dokonywać kilkudziesięciozłotowej inwestycji? Jeżeli jesteśmy wyrobiony miłośnikiem łamigłówek i cenimy tylko najbardziej mózgożerne przypadki to niekoniecznie. Jeżeli jednak spodobała Wam się oryginalna idea to czas spędzony nad zadaniami upłynie bardzo przyjemnie. Zwrot z inwestycji nastąpi jednak dopiero po przekazaniu zabawki dzieciom bądź dziadkom – szczególnie te pierwsze są w stanie docenić nieodparty urok i zbalansowany poziom trudności Kolorowego kodu. Najistotniejszy jednak dla długotrwałego użytkowania jest fakt, że dzieci uwielbiają do tej łamigłówki wracać, przy stu zadaniach krzywa zapominania pozwala praktycznie układać ją w kółko. Osobnym aspektem jest wymiar edukacyjny, od nauki kolorów począwszy, poprzez rozpoznawanie kształtów i elementarną geometrię, na idei nakładania się warstw i trzecim wymiarze skończywszy.

Podsumowanie

Najnowsze pozycje Granny to gry łatwe, szybkie i przyjemne. Gabaryty pozwalają na wzięcie ich ze sobą do babci lub na stacjonarne wakacje, wykonanie pomimo pewnych niedociągnięć nadal stoi na wysokim poziomie. Możemy wśród nich znaleźć gry dla jednej osoby jak i dla całej rodziny, poziom trudności umożliwia zaś prawdziwie wielopokoleniowe igrzyska. Proponowana cena jest akceptowalna, szczególnie mając na uwadze nadchodzący okres wzajemnego obdarowywania się prezentami. Słowem oferują dokładnie to, czego już powoli praktycznie w ciemno można się spodziewać po grach opatrzonych biało-niebieskim logo. Moim zdaniem warto warto wypróbować logiczne propozycje od Granny.

Trio – ocena: 8/10

Typ Gry: Logiczna
Złożoność: 1/5
Liczba Graczy: 1-6
Czas Rozgrywki: 15 min
Skalowalność: bardzo dobra (można grać samemu)
Wydawca: Granna
Autor: Susanne Galonska
Edycja: polska

Unikat – ocena: 7,5/10

Typ Gry: Logiczna
Złożoność: 2/5
Liczba Graczy: 2-4
Czas Rozgrywki: 15 min
Skalowalność: bardzo dobra (można grać gromadnie)
Wydawca: Granna
Autor: Bernhard Weber, Richard Polle
Edycja: polska

Kolorowy kod – ocena: 8,5/10

Typ Gry: Logiczna
Złożoność: 1/5
Liczba Graczy: 1
Czas Rozgrywki: 1 min / zadanie
Skalowalność: cóż, to łamigłówka ;)  
Wydawca: Granna
Autor: Kris Burm
Edycja: polska

Dziękujemy wydawnictwu Granna za dostarczenie gry do recenzji.

Podobne wpisy:

  1. Kolorowy Kod – wyborem młodych naukowców
  2. Dobre i Złe Duchy – premiera Granny na rok 2012
  3. Czy iPad zmieni tradycyjne planszówki?

O autorze

avatar

Wojtek Dziwok

Encyklopedyczny przykład przedstawiciela homo ludens: miłośnik łamigłówek wielozadaniowych i mechanicznych, japońskich konsoli do gier, ruchomych (bądź nie) obrazków i „Hobbita”. W branży planszówkowej od czasów wycinanek ze „Świata młodych” i „Razem”.

Dodaj komentarz