ŚWIAT
GIER
PLANSZOWYCH
Powrót

Mój pierwszy Pyrkon

Data: 2019-05-04 Marcin Korzeniecki

Mija południe kiedy przebijamy się Grunwaldzką do centrum Poznania. Jest piątek. Wyglądam przez okno samochodu i szukam wzrokiem tłumów, które widziałem w relacjach na Instagramie. Tłumów jeszcze nie widać, za to korek niezły. Trochę błądzenia po bocznych uliczkach i udaje się znaleźć miejsce parkingowe. Krótki marsz i są – hale MTP, oraz pierwsi uczestnicy konwentu. Łatwo ich rozpoznać. Mają kocie uszy, miecze lub blastery, co drugi nosi tabliczkę z napisem free hugs. Przypominają średniowiecznych zabójców, kosmicznych marines, bohaterów marvela, krasnoludków z Kingsajzu. Prawie każdy jest w przebraniu. Zastanawiam się jak jestem postrzegany, facet w zwykłej kurtce, z plecakiem. Po chwili przestaje mnie to obchodzić. Dostaję identyfikator, mijam bramki i jestem w innym świecie.

Każdy chce wyróżnić się w tłumie, każdy tu próbuje zaznaczyć swoją obecność w szczery i sympatyczny sposób. Kolorowy tłum wylewa się jak rzeka w kierunku Placu Marka. Wszyscy łapią garściami niesamowitą atmosferę tego miejsca. Ludzie witają się wylewnie, ściskają, przytulają do obcych, ba, tańczą i inscenizują spontaniczne happeningi. Niczym japoński turysta pstrykam fotki na lewo i prawo, bojąc się, że stracę coś ciekawego, jak tylko odwrócę się w drugą stronę.

 

 

 

Wreszcie łapię oddech i postanawiam zobaczyć co Pyrkon przygotował dla mnie. Spoglądam w informator – widzę dziesięć pawilonów wypełnionych atrakcjami. Chcę być wszędzie naraz. I mimo, że to fantastyczne miejsce spotkań, nie klonują tu jeszcze ludzi.

W pawilonie czternastym trafiam na strefę RPG. Tu odbywają się prelekcje, warsztaty i larpy poświęcone grom fabularnym. Specjalnie dla niecierpliwych przygotowano lighting talks – dwudziestominutowe prelekcje skondensowane na określonym temacie. Łap kontent i leć grać.

Zaciekawiony rpgami ruszam do czteropaku. Tak nazwano kompleks czterech pawilonów leżących obok siebie. Pędzę do siódemki, zobaczyć olbrzymią gralnię rpg. Po drodze przybijam piątkę z Batmanem.

 

 

W siódemce wita nieśmiertelne hasło – „przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę” i 150 stołów czekających na żądnych przygód rpgowców. Tutaj można, dzięki aplikacji, znaleźć graczy i mistrzów gry. Tutaj można dostać stolik, tutaj wykuwają się herosi i rodzą legendy. Rpg gralnia funkcjonuje 24 godziny na dobę.

Z siódemki przeskakuję do ósemki. Tu zlokalizowano blok integracyjny i strefę SF. W pawilonie ósmym znajdują się stoiska różnych organizacji, stowarzyszeń, klubów i fundacji. Znalazła się też strefa integracji, gdzie trafiam na grających w olbrzymie Monopoly (serio), w strefie chillu łapię oddech, mijam stoisko HBO, gdzie czeka kolejka chętnych do zrobienia selfie na żelaznym tronie.

 

 

Chciałbym zostać dłużej, ale kroczy właśnie kondukt marines ze Space Hulka. Podpinam się i tak trafiłem do pawilonu 8A Fantasium Creatium. Tutaj dali popis ludzie kreatywni. Oglądam papierowe modele statków ze Star Wars, kolekcję ze Star Treka, przysiadam w kantynie Mos Eisley, i zatrzymuję się by przymierzyć rękawicę nieskończoności. A w strefie naukowej oglądam niesamowite planetarne pączki – reprodukcje kosmicznych skał.

 

 

Moją uwagę przyciąga spory hałas. W pawilonie obok właśnie coś się dzieje. Ruszam w drogę, prosto do Fantasium Suburbinum. Trafiam na totalny miszmasz. Rozłożyła się tu wioska tolkienowska, wioska Naruto i wioska wikingów. Znajduję zwolenników surviwalu, którzy na żywej trawie ustawili dżipa i gabloty z arsenałem broni niezbędnej do przeżycia w trudnych warunkach. W kantynie postapokaliptycznej mogę zwilżyć usta. Wystarczy mieć pieniądze lub… kapsle. Hałas dochodzi z środka hali.  A w centrum znajduje się arena - 400 metrów  kwadratowych ogrodzonej przestrzeni, z bramą. A na arenie właśnie ustawiła się drużyna wikingów. Nordycki konferansjer opowiada kto kim jest, a po prezentacji woje zaczną się okładać.

 

 

Szybkie zwiedzanie kończę zaliczając pawilon wystawców, a po jego zamknięciu przenoszę się do games roomu. Te dwa miejsca są Mekką i Medyną wielbicieli planszówek, tak bogatą w atrakcje, że warto poświęcić im osobny artykuł.

 

Kolejna relacja z Pyrkonu już wkrótce. Podobało się? Wejdź na facebook i daj lajka. Nie potrzebujesz do tego rękawicy nieskończoności :)

https://www.facebook.com/swiatgierplanszowych/

Skomentuj jako pierwszy