ŚWIAT
GIER
PLANSZOWYCH
Powrót

Winnica - jesienne winobranie

Data: 2017-10-03 Marcin Korzeniecki

Jeśli jakaś gra miałby wpasować się w aktualnie obowiązujący klimat, Winnica jeszcze się załapie. Zbiory winogron już na ukończeniu, dlatego zapraszam do zapoznania się z grą, gdzie winogrona dostarczamy przy pomocy ołówka.

Winnica

Czwartkowe popołudnie: żona dochodzi do siebie po intensywnym dniu w pracy. W salonie seans ze świnką Peppą. Dzieci gotowe pogryźć, jeśli chociaż spojrzę na pilot. Zostaje jedno miejsc, gdzie mogę się schować.

Kamerlik

Mam w domu mały pokój, do którego trafiają rzeczy, nie mieszczące się w innych pomieszczeniach. Jest tam hulajnoga, rower, pralka, słoiki z ogórkami, ale przede wszystkim są gry. Poukładane równo na regale. Tylko w kamerliku się mieszczą.

Usiadłem przy pralce i sięgnąłem po Winnicę. W sam raz – pomyślałem – łamigłówka na czwartkowe popołudnie. W pudełku znalazłem instrukcję, kolorowy notesik i talię kart. Wyglądało to mniej więcej tak:

 

 

 

Okazało się, że notesik to zbiór identycznych map. Każda mapa przedstawia siatkę pól pustych lub zajętych przez farmy, winnice i zamki. Zajrzałem do instrukcji i odsłoniłem kartę farmy. Zacząłem winobranie. W sumie zabawa całkiem prosta. Kolejno odkrywane karty ścieżek informują jakie linie muszę nanieść na mapę. Nie mam wyboru jeśli chodzi o rodzaj ścieżki, ale decyduję, gdzie ją narysuję. Mogę łączyć winnice do aktualnej farmy, żeby zwiększyć wynik bieżącej rundy. Mogę podejrzeć jaka farma będzie następna i szykować dostawę winogron na następną turę. Mogę też łączyć winnice z zamkami, co przynosi dodatkowe punkty na koniec gry.

Jest tylko jeden mały haczyk. Jak zwykle.

W kolejnej rundzie muszę zebrać więcej winogron niż w obecnej. I ta drobna zasada hamuje zapędy zagorzałych amatorów win już na starcie, za to zmusza do planowania i samokontroli.

Rozgrywka wieloosobowa wygląda podobnie. Każdy skupia się nad swoją mapą i choć cele są identyczne, droga do nich może być różna.Tak naprawdę winnica to walka z wynikiem punktowym.

Bawiłem się Winnicą dobre 20 minut, zapominając o bożym świecie. Blat pralki zamienił się w skrawek Toskanii, a ja odkrywałem kolejne karty i rysowałem kolejne ścieżki. Na koniec porównałem wynik z tabelą punktacji. Udało mi się uplasować gdzieś w środku, czyli stworzyłem wino stołowe. W sam raz do obiadu, którego pora właśnie nadeszła.

Poniżej przykładowa rozgrywka. Pod koniec aktualnej tury będą podliczone wszystkie winogrona doprowadzone do farmy F.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdyby tura skończyła się teraz, gracz zdobyłby 6 punktów. Ale tura trwa nadal, dopóki nie zostanie odkryta czwata żółta karta ścieżki.

Skomentuj jako pierwszy